niedziela, 9 lutego 2014

.Prologue.

          Marszczę brwi, gdy odwraca się i rusza w stronę drzwi. Uważnie wpatruję się w tył białej koszulki, zauważając jak jego mięśnie się pod nią poruszają. Już wychodzi? Nie chcę tego... a może chcę? Mam mętlik w głowie. Wszystkie myśli, które zbierały się od kilku dni, teraz po prostu ją rozsadzają. Razem z nim pojawiło się zbyt wiele. Nie potrafię sobie z tym poradzić, jednak wiem, że nie mogę pozwolić mu tak po prostu wyjść, nie teraz.
          Zeskakuję z blatu i ruszam za nim, akurat, gdy sięga, by otworzyć drzwi. Jego długie palce obejmują metalową klamkę, a ja po prostu stoję niedaleko i patrzę na to, co się dzieje. Wszystko we mnie uderza, zbyt mocno bym potrafiła natychmiast się z tym uporać. Nie mogę go powstrzymać, nie mogę mu niczego zaoferować w zamian za jego obecność. W ogóle nie powinien do mnie przychodzić, nawet mnie nie zna i nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak się stara. Przecież za kilka dni z powrotem wyjedzie i będzie mógł uwolnić się od wszystkiego, albo przynajmniej to zignorować. Natomiast ja zostanę sama. Znowu.
        Zagryzam dolną wargę, żeby powstrzymać jakiekolwiek słowa, które mogłyby sprawić, że zostanie. Nie mógł. Gdy już myślę, że naciśnie klamkę i wyjdzie... nie robi tego. Szybko odwraca się i staje przede mną. Po chwili czuję jedynie jego dłonie na mojej twarzy i jego miękkie usta na swoich. Piszczę cicho przerażona nagłą gwałtownością chłopaka, przez co jego język może swobodnie wsunąć się między moje wargi. Całkowicie zatracam się w delikatności, a zarazem niewyobrażalnej desperacji włożonej w pocałunek.


Od autorki: Witam na moim nowym blogu z nowym opowiadaniem. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. :)
Zapraszam też do obejrzenia zwiastunu: https://youtu.be/b7wwFIvysZI




Obserwatorzy

Layout by Yassmine